Własna firma a urlop

Dość często właściciele firm na własnej skórze przekonują się o prawdziwości popularnego przysłowia pańskie oko konia tuczy. Wydaje się, że bez obecności i opieki przedsiębiorcy dbającego o swoje dzieło w systemie dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w miesiącu, machina napędowa traci swój impet. Ów niezwykle rozpowszechniony pogląd (mający zresztą – nie ukrywajmy – swoje źródła w prawdziwej kolei rzeczy) powoduje, że biznesmeni prowadzący swoje własne działalności przez długie lata zapominają o tym, że im także przysługuje choć parę dni urlopu w roku. Nawet po długich i skomplikowanych intrygach bądź wewnątrz firmowych bojach, wygnani przez swoich wspólników czy pracowników na przymusowe wakacje, ani na chwilę nie odkładają komórki czy laptopa bez przerwy trzymając rękę na pulsie swojej firmy. Dość często osoby decydujące się na założenie własnej działalności nie zdają sobie sprawy z faktu, że szczególnie pierwsze lata oznaczać będą na zmianę miesiące przestoju, wszechogarniającej nudy i wynikającej z niej paniki co do dalszej egzystencji na rynku, oraz tygodnie wytężonej pracy pełnej poświęceń, nakładających się na siebie terminów oraz projektów. W owej karuzeli pracy nie warto dać się jednak całkiem wciągnąć w bezlitosne tryby. Czasem nawet jako szef warto zafundować sobie urlop.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.